W debacie publicznej ochrona środowiska i rozwój infrastrukturalny wciąż bywają przedstawiane jako cele sprzeczne. Tymczasem doświadczenia z Pomorza Zachodniego pokazują, że przy odpowiednim planowaniu możliwe jest połączenie interesów gospodarczych z realną, czynną ochroną przyrody. Jednym z najbardziej wymownych przykładów jest inwestycja towarzysząca pogłębianiu toru wodnego pomiędzy Świnoujściem a Szczecinem, w ramach której na Zalewie Szczecińskim powstały dwie sztuczne wyspy: Brysna i Śmięcka. Czy Przylądek Pomerania może pójść tą samą drogą?
Materiał wydobyty podczas pogłębiania toru wodnego, zamiast stać się problematycznym odpadem, został wykorzystany do stworzenia nowych form lądowych. Z perspektywy inżynieryjnej była to decyzja racjonalna. Z perspektywy przyrodniczej – okazała się przełomowa. W ciągu zaledwie kilku lat wyspy te zostały zasiedlone przez liczne gatunki ptaków wodnych i błotnych, w tym gatunki rzadkie i objęte ochroną.
Najbardziej spektakularnym efektem tego procesu było stwierdzenie pierwszego w historii Polski lęgu rybitwy wielkodziobej. Jak podkreśla Dominik Marchowski, ornitolog profesor w Muzeum i Instytucie Zoologii Polskiej Akademii Nauk, mamy do czynienia z wydarzeniem o wyjątkowym znaczeniu naukowym.
– Rybitwy wielkodziobe od 2021 roku regularnie pojawiały się na sztucznych wyspach Zalewu, Brysnej i Śmięckiej, a obserwowane koncentracje sięgały nawet 130 osobników. W czerwcu 2024 roku potwierdzono pierwszy lęg tego gatunku na terytorium kraju. Nasze obserwacje dostarczają prawdopodobnie najlepiej udokumentowany przypadek nowego gatunku ptaka lęgowego w Polsce – wskazuje badacz.
Z punktu widzenia ekologii krajobrazu to dowód na wysoką wartość nowo powstałych siedlisk. Sztuczne wyspy, pozbawione presji człowieka i drapieżników naziemnych, stały się bezpiecznym miejscem lęgowym nie tylko dla rybitw, lecz także dla takich gatunków jak ohar, sieweczka obrożna czy szablodziób. Co istotne, nie był to efekt przypadkowy. Proces tworzenia wysp oraz późniejsze działania ochronne były monitorowane i wspierane przez specjalistów, a ich celem było utrzymanie warunków sprzyjających ptakom.
Ten przykład ma bezpośrednie znaczenie dla dyskusji o planowanym projekcie Przylądka Pomerania.
– Koncepcja „zielonego przylądka”, rozumianego jako inwestycja łącząca funkcje gospodarcze z ochroną przyrody, może – a nawet powinna – czerpać z doświadczeń Zalewu Szczecińskiego. Budowa kolejnych sztucznych wysp, tym razem na bałtyckiej Zatoce Pomorskiej, powiązana z dużymi projektami hydrotechnicznymi lub portowymi, może stać się narzędziem kompensacji przyrodniczej o realnej wartości, a nie jedynie formalnym wymogiem administracyjnym – tłumaczy.
Jak zaznacza Dominik Marchowski, kluczowe jest jednak planowanie. W jego ocenie tego typu działania mają sens wyłącznie wtedy, gdy są projektowane z wyprzedzeniem i w ścisłej współpracy z przyrodnikami.
– To doskonała okazja do takich działań, ale muszą być one zaplanowane i przygotowane w taki sposób, aby rzeczywiście odpowiadały potrzebom środowiskowym, a nie były jedynie dodatkiem do inwestycji – podkreśla ornitolog.
Istotną rolę w tym procesie odegrał także Urząd Morski w Szczecinie, który dokumentował powstawanie wysp na Zalewie Szczecińskim, tempo ich zasiedlania przez ptaki oraz zakres niezbędnych działań ochrony czynnej.
Przygotowane materiały pokazują, że utrzymanie wartości przyrodniczej takich obszarów wymaga aktywnych zabiegów – m.in. kontroli sukcesji roślinności czy ograniczania niepożądanej obecności człowieka.
– Analizując ten przypadek w szerszym kontekście, można mówić o modelu, w którym inwestycje infrastrukturalne nie tylko minimalizują straty środowiskowe, ale wręcz generują nowe wartości przyrodnicze. Przylądek Pomerania ma potencjał, by stać się kolejnym takim przykładem – pod warunkiem, że ochrona środowiska zostanie wpisana w projekt od samego początku, a nie potraktowana jako koszt uboczny – mówi Dominik Marchowski.
Doświadczenie Zalewu Szczecińskiego pokazuje, że gospodarka i przyroda nie muszą się wzajemnie wykluczać. A Przylądek Pomerania może się stać wyjątkowa inwestycją nie tylko dla gospodarki, ale i dla ochrony przyrody.






