Jeszcze niedawno udział Orlenu w projekcie Polimery Police postrzegany był jako element stabilizujący sytuację finansową jednej z największych inwestycji chemicznych w Polsce. Dziś narracja zmienia się diametralnie. Orlen wystąpił do Grupy Azoty Polyolefins z żądaniem natychmiastowej spłaty pożyczki udzielonej w 2025 roku na zakup propanu. Kwota należności wraz z odsetkami wynosi 28,7 mln dolarów.
Zobowiązanie wynika z umowy pożyczki zawartej w marcu 2025 roku oraz późniejszego aneksu. Decyzja o postawieniu pożyczki w stan wymagalności jest bezpośrednio powiązana z wcześniejszym ruchem banków, które uznały kredyty Grupy Azoty Polyolefins za wymagalne. W praktyce oznacza to, że spółka znalazła się w sytuacji, w której niemal wszyscy kluczowi wierzyciele domagają się spłaty zobowiązań, mimo że od miesięcy trwa proces restrukturyzacyjny.
Formalnie pożyczka Orlenu nie ma regresu do spółki-matki, czyli Grupa Azoty, jednak jej natychmiastowa wymagalność dodatkowo komplikuje i tak trudną sytuację finansową projektu. Polyolefins nie tylko nie dysponuje środkami na spłatę tej kwoty, ale wcześniej nie była w stanie uregulować zobowiązań wobec banków, w tym Pekao SA, na łączną kwotę przekraczającą 3,9 mld zł.
Kluczowym tłem całej sprawy pozostaje projekt Polimery Police – inwestycja, która od lat generuje problemy finansowe, techniczne i organizacyjne. Pierwotnie zapowiadana jako strategiczny impuls rozwojowy dla regionu i całej Grupy Azoty, szybko zaczęła wymykać się spod kontroli. Koszty wielokrotnie przekroczyły założenia, harmonogram ulegał przesunięciom, a produkcja – mimo częściowych odbiorów instalacji – nie osiągnęła stabilnego poziomu. Ostatecznym ciosem było zerwanie umowy z głównym wykonawcą, koreańskim Hyundai Engineering, i rozpoczęcie formalnego postępowania restrukturyzacyjnego pod koniec 2025 roku.
W tym kontekście działania Orlenu mają charakter proceduralny, lecz ich wydźwięk jest jednoznaczny. Spółka, która wcześniej była postrzegana jako potencjalny inwestor zdolny przejąć kontrolę nad projektem i uratować go przed upadkiem, dziś występuje w roli wierzyciela domagającego się zwrotu pieniędzy. Tym bardziej że kilka miesięcy wcześniej Orlen złożył ofertę zakupu wszystkich akcji Polyolefins, co rodzi pytania o spójność strategii i rzeczywiste intencje wobec projektu.
Dla Grupy Azoty sytuacja jest wyjątkowo trudna. Z jednej strony prowadzi postępowanie restrukturyzacyjne, którego celem jest uzgodnienie warunków spłaty zobowiązań z wierzycielami i uratowanie kluczowej inwestycji. Z drugiej – musi mierzyć się z presją finansową ze strony podmiotów, które formalnie deklarują gotowość do dalszego dialogu, lecz jednocześnie egzekwują swoje należności.
Historia Polimerów Police coraz wyraźniej pokazuje, że problem nie dotyczy jedynie jednej pożyczki czy jednego wierzyciela. To systemowy kryzys projektu, który od dekady pochłania miliardy złotych, a wciąż nie zapewnił stabilnych efektów biznesowych. Żądanie zwrotu pieniędzy przez Orlen jest kolejnym sygnałem, że faza „ratunkowa” ustępuje miejsca twardej rozgrywce finansowej, w której sentymenty i polityczne deklaracje schodzą na dalszy plan.






