Dla wielu osób pies czy kot to nie „zwierzę domowe”, ale pełnoprawny członek rodziny. Okazuje się, że psychika traktuje tę więź bardzo dosłownie. Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii pokazują, że żałoba po stracie pupila potrafi być równie głęboka jak po śmierci bliskiego człowieka, a dla części osób – nawet trudniejsza.
W badaniu wzięło udział blisko tysiąc dorosłych, którzy doświadczyli zarówno śmierci zwierzęcia, jak i człowieka. Gdy poproszono ich o wskazanie straty, która była dla nich najbardziej bolesna, ponad jedna piąta wskazała właśnie śmierć swojego zwierzęcia.
To nie jest jedynie subiektywne odczucie. U części badanych stwierdzono objawy charakterystyczne dla zespołu żałoby przedłużonej – stanu rozpoznawanego w psychologii klinicznej. Chodzi o długotrwałą, intensywną tęsknotę, natrętne myśli o zmarłym, trudność z zaakceptowaniem śmierci i silny ból emocjonalny utrzymujący się przez wiele miesięcy.
Odsetek osób spełniających kryteria takiej diagnozy po stracie zwierzęcia okazał się zaskakująco zbliżony do tego, który obserwuje się po śmierci bliskich przyjaciół, dziadków, rodzeństwa, a nawet partnerów życiowych. Wyższe wskaźniki dotyczyły jedynie śmierci rodzica i dziecka.
Dlaczego strata zwierzęcia bywa tak dotkliwa? Psychologowie wskazują na kilka czynników. Relacja ze zwierzęciem jest codzienna, bezwarunkowa i pozbawiona konfliktów typowych dla relacji międzyludzkich. Zwierzę towarzyszy w domu, w rutynie dnia, w chwilach samotności. Jego brak jest odczuwalny w najprostszych czynnościach – pustej misce, ciszy w mieszkaniu, braku rytuałów spaceru czy karmienia.
Dodatkowym obciążeniem emocjonalnym bywa moment decyzji o eutanazji. Dla wielu opiekunów to doświadczenie graniczne, wiążące się z poczuciem winy i wątpliwościami, które potęgują późniejszą żałobę.
Problem polega na tym, że społecznie taka żałoba bywa bagatelizowana. Osoby opłakujące zwierzę często słyszą, że „to tylko pies” albo „zawsze można wziąć nowego”. W efekcie część z nich przeżywa stratę w poczuciu wstydu i osamotnienia, bez wsparcia, jakie naturalnie pojawia się po śmierci człowieka.
Tymczasem wyniki badań pokazują wyraźnie, że reakcje psychiczne po stracie pupila mogą mieć kliniczny charakter i wymagać realnej pomocy psychologicznej. Coraz częściej pojawiają się głosy, że wytyczne dotyczące diagnozowania zespołu żałoby przedłużonej powinny uwzględniać także stratę zwierzęcia.






